Zauroczona blondynka, czyli same problemy

Lato ucieka a z latem upały. 
Mogłoby się wydawać, że jest to czas melancholijny, lecz nie dla mnie! 
W końcu się dzieje coś szalonego w moim życiu. 
Zaczynam przygody!

Zdjęcie mojego autorstwa

Pomyślawszy o przeprowadzce w inne miejsce, postanowiłam podjąć ryzyko i zobaczyć jak to jest. Wybór wydaje się być oczywisty - praca w górach, konkretnie schronisko górskie. 
Wszystko jest na dobrej drodze do wyjazdu, ale zawsze coś musi być pod górkę!

Mój ostatni związek był totalną klapą, dzięki której zyskałam niechęć do mężczyzn, a przed związkami broniłam się jak tylko mogłam. W tym przypadku nie było inaczej, choć stan upojenia alkoholowego przyczynił się do podania prawdziwego numeru telefonu. Z nadzieją, że jednak da sobie spokój, żyłam przez kilka dni, bo przecież nawet jak  napisze to i tak dam mu kosza. 
Odwiedził mnie w pracy. Zapomniałam, że wygadałam się o miejscu mojego zatrudnienia. Oczy miałam jak pięć złotych, bo mężczyzna poznany na imprezie przyszedł mnie odwiedzić i zrobił zakupy 10 razy większe niż przeciętny klient. Przypadek? Naskoczyłam na koleżankę, czy coś mu o mnie opowiadała, ale zaprzeczyła. Czemu miałabym nie wierzyć? Przecież to ja, człowiek darzący zaufaniem każdego obcego, a co dopiero koleżankę z liceum. 
Powiedziała, że to porządny facet i żebym nie uprzedzała się po kimś, kto był podrostkiem mężczyzny. Czas leci, dni mijają, lato ucieka i ja ciągle nie chcę z nikim niczego tworzyć, bo przecież wyjeżdżam! 
On ciągle jest uparty. 
W końcu się z nim spotkałam, pogadaliśmy, potańczyliśmy, wypiliśmy co nie co i nawet się nie spodziewałam ile mamy wspólnych tematów. Oczywiście są różnice, ale to raczej zdrowo. 
Ostatnio stwierdził, że chciałby spędzać ze mną więcej czasu, bo nasze grafiki jakoś nie pozwalają na częste rozmowy. Szczerze powiedziawszy, to ja też chcę częściej go widzieć. 
Zauroczona Blondynka? Może troszkę...

Jak tu żyć? Jak wyjechać na te kilka miesięcy i walczyć o swoje marzenia? Nie mam pojęcia jak to będzie i chyba nie chcę o tym myśleć. Wiem na pewno, że nie zrezygnuję z siebie i pojadę, a co ma być to się stanie.
Boję się swoich decyzji, bo są zbyt odpowiedzialne. Rzutują na całe życie, a wystarczy jeden krok nie w tę stronę i będzie to życie bez szczęścia. 
Mimo wszystko jestem dobrej myśli.

Komentarze