Spacer z brudnym dzieckiem, czy matka powinna się wstydzić?

Spacer z dwójką małych dzieci rok po roku bywa trudny, lecz ta trudność nie zawsze dotyczy dzieci samych w sobie. Czasem oporne zdaje się otoczenie. 

Przychodzi wieczór i chęć na spacer. Zapowiadam dzieciom, ubieramy się i idziemy na spacer. A. zachwycona biegnie do pokoju żeby jej przebrać pieluchę i ubrać spodnie. Sama szuka butów i zdaje się być gotowa do wyjścia. W międzyczasie W. podekscytowany szarpie za klamkę, jakby chciał już iść… ale wtem mówię, chodź zmienię ci spodnie, bo masz brudne. Patrzę na ślady brudnego piasku na kolanach i tyłku w duecie z bananem i resztką podwieczorka. Nie! Ja nie chcę przebierać spodni! - krzyczy szczenię przeraźliwie i zaczyna wyć w rytm wibracji rodem z telefonu. 

Mam dwie opcje wyboru. Wyjść na spacer z brudnym dzieckiem i spotykać się z osądzającymi spojrzeniami przechodniów, jako patomatka wyrodna, co to dziecka nie umyje i czystych ciuchów, najlepiej markowych do piaskownicy, nie ubierze. Brudne i pewnie zabiedzone dziecko w wózku za ponad 3,5 tysiąca. Wstyd. 

Drugą opcją jest pozostanie w domu z dwojgiem wyjących i wzajemnie sobie dokuczających własnych kopii. Jedno drugie będzie nakręcać, a o powstałym w wyniku tej relacji bałaganie wolę się nie rozpisywać. O przewietrzeniu własnej głowy nawet nie myślę, bo przecież to jest akurat mało istotne w tym trójkącie. 
Kim jestem by mówić własnym dzieciom co mają robić? Jak mogę żądać bezsprzecznego podporządkowania od 2,5 latka? 
Szybko zmieniam te spodnie na czyste. Dziecko krzyczy w międzyczasie, a ja walczę z prostowanymi nogami, żeby tylko weszły stopy - myślę. Udało się, ale już wolę zostać w domu. Mija 15 minut zabawy i śmiechów, wtem pytam to co, idziemy na ten spacer? Tak! Odpowiada dziecięcy chór zgodnie. Bieganina po mieszkaniu w poszukiwaniu arsenału, krzątanina przy drzwiach, zapinanie pasów w wózku i idziemy.

Jest przyjemny wiosenny wieczór, jeszcze ciepły. Idę spokojnym tempem, rozglądając się na obie strony. Wołam i pokazuję, gdy zobaczę coś ciekawego i zawsze spotka się to z zainteresowaniem. Chodzimy tak już godzinę i skręcam w uliczkę prowadzącą wprost do naszego bloku, bo robi się coraz chłodniej, a my mamy na sobie tylko bluzy. Mamo… ja nie chcę jeszcze do domu - słyszę smutny głosik dobiegający z wózka. 


przyczepka rowerowa

Jak byś postąpiła w podobnej sytuacji? Czy matka powinna się wstydzić, jeśli wyjdzie na spacer z dzieckiem w brudnych ubraniach? Podziel się swoją opinią w komentarzu lub wiadomości. 

Moje dzieci są jeszcze małe, ale już nie jednokrotnie spotkałam się ze zgorszonymi minami. Jak ktoś ma dzieci z małą różnicą wieku, to ponoć świadczy o nieodpowiedzialności. Czy ja wiem? Wszystko zależy i nie ma tutaj reguły, aczkolwiek ja patrząc na ich relację umacniam się w przekonaniu, że to był słuszny wybór.

Komentarze